BE

 

Prałat Piotr Tatarynowicz (1896-1978)

 

 

Słyszałem o ks. P. Tatarynowiczu jeszcze przed moim wyjazdem do Włoch (1938), jednak nie miałem żadnej możliwości z nim się spotkać. Znałem, że jego artykuły drukuje „Myśl Chrześcijańska” i że jest on swietnym białoruskim ksiądzem. Spotkaliśmy się tylko w Rzymie w roku 1945. Dokładnie nie pamiętam dnia, lecz właśnie Piotr Tatarynowicz i Biskup Czesław Sipowiczwydarzenie zachowało się w pamięci na długi czas. Mieszkałem w Domu Ojców Marianów przy ulicy Corsica oraz kontynuowałem moje studia na Zachodnim Instytucie Papieskim. Pewnego dnia gdzieś wieczorem do naszego Domu się wwaliła z hałasem grupa księży oraz bratów legalnych. Wszyscy byli uciekinierami i Marianami z Łotwy, ofiarami wojny. Wśród nich, podobnie jakiemuś wyjątku z reguł, był i ksiądz P. Tatarynowicz. Kiedy wszyscy gadali hałaśliwie oraz z radością, ponieważ dostali się żywymi do własnego legalnego Domu – nasz Piotr stojał, opierając się o poręcz schodów, będąc blady oraz zmęczony, mając jakieś myśli. Czekał na czas, kiedy się znajdzie pokój i dla niego.

Miałem radość niezwykłą: nareszcie w Wiecznym mieście będę nie jedynym Białorusinem! Radość moja, jednak w krótkim terminie się przemieszała ze smuceniem: nasz ksiądz był nieco zbyt milczący, tajemny, tylko jego oczy palały, zdawało się, nienaturalnym ogniem. Na czym polegała sprawa? Tylko później się dowiedziałem, że ks. Piotr był chory na suchoty oraz plewał krwią. Wydarzenia wojenne zrobili swoją sprawę: jego słabe zdrowie zostało w koniec pocięte. Naprawdę dość się nastraszyłem. Rzymski klimat jest słynny z tego, że pomoga tej chorobie się rozwić. Znałem rówież, że kiedy Biskupy posyłają swoich najlepszych księży do studiów w Rzymie, mówią: „Lepej przyjeżdżaj z powrotem zdrowym osłem /bez doktoratu/, niż zmarłym lwem.” A nasz Piotr przyjeżdża już chory, aby się podleczyć oraz studiować!...

Przyszłość, jednak, zademonstrowała, że uparty Białorusin może osiągnąć tego, że zdawałoby się niemożliwym. Ks. P. Tatarynowicz wydobrzeł na zdrowie, zdobył stopień naukowy oraz dużo popracował w różnych innych dziedzinach.
 

* * * *

Piotr Tatarynowicz się urodził 2 czerwca 1896 roku we wsi Hajnin około Słucka. Należała do Miedźwiedzickiej parafii, lecz, w związku z tym, że Kościół Katolicki został zamknięty przez władzę Carską, chłopak został pochrzczony w Klecku 29 czerwca w tym samym roku. Rodzice przyszłego ksiądza Stanisław oraz Karolina z domu Paszukiewiczów byli znani z pracowitości oraz trwałości w swojej wierze. W roku 1866 Kościół w Miedźwiedzice carski Rząd chciał przekształcić do Kościołu prawosławnego oraz przekazać do użytkowania dla prawosławnych. Parafianie byli przeciw. Dlatego świątynia została zamknięta razem ze Świętymi Darami /1887/. Przez 19 lat naród modlił się pod nadpleśnianymi ścianami aż do otwarcia jej w 1906 roku, to znaczy po Manifescie Carskim. I odbyła się dziwna rzecz: Święte Dary zachowały się w bardzo dobry sposób, jak świadczył proboszcz Wańkowicz, który odprawiał pierwszą świętą Liturgię w odemkniętej świątyni.

O tej świątyni Piotr Tatarynowicz pozostawił takie wspomnienie: „I ja ze swoimi rodzicami, jako mały chłopak, modliłem się tam, tam przyjmował pierwszą Komunię Świętą, narodziłem się tam dla idei.” W roku 1910, możliwie, w tej samej świątyni i otrzymał sakrament krzyżmowania.

Edukację średnią Piotrek nabył w Słucku oraz Pietrogradzie. W tym samym północnym mieście stołecznym studiował filozofię i teologię na Mohylewskim seminarium mitropolitalnym, później w Mińsku, gdzie rektorem seminarium był Fabian Abrantowicz, natomiast jednym z profesorów – Andrzej Cikota. Tu, w Mińsku z ręk jego Biskupa otrzymał świadectwo sub-diakonatu w roku 1913. Kiedy jednak seminarium w Mińsku razem z własnym Biskupem został przeniesiony do Nowogrudku, niektórzy seminarzyści, w tym i P. Tatrynowicz, przejechali do Polski we Wrocławek. Tam i został poświęcony przez Biskupa Ździtawieckiego razem z 6 innymi kolegami-Białorusinami do księżów.

 

* * * *

Pierwszą placówką pracowną nowopoświęconego ksiądza P. Tatarynowicza był Pińsk /1921 – 22/, stolica Polesia. Działką jego pracy, oprócz zwykłej pasterskiej, były: remont spalonej świątyni oraz klasztoru, gdzie później się uplasowała katedra i seminarium pińskie; praca szkoleniowa, obsługa dalekich ośrodków pińskiego dziekanatu, organizacja „Juwentus Chrześćjana”. Lecz długo tu nie potrafił się pozostać. „W trakcie walki z największymi trudnościami w Pińsku – pisze o tym sam Piotr – kierownictwo wysyła mnie do tychczasowej stolicy biskupskiej, Nowogrudku, gdzie zleca nauczycielstwo w Najniższym Seminarium Duchowne, w szkołach elementarnych oraz notariat w sądzie diecezyjalnym, później jeszcze i wikariat przy tychczasowym Dziekanie ks. Bukrabie, który później się stał biskupem. Lecz z powodu braku duchowieństwa musiłem po niemal dwuletniej tam pracy /1922 – 24/ przyśpieszyć się do nie mniej pracowitej placówki w Baranowiczach, gdzie na mój los wypadła budowla dla młodzieży szkolnej specjalnej kaplicy... oraz prefektura w 5 szkołach elementarnych i jednej średniej. Pierwsze trudności zostały pokonane po pierwszym roku pracy. I kiedy życie się podciągneło oraz się zdawało, że można już było popracować na jednym miejscu w sposób spokojny, powstała intryga szowinistyczna, według której okazałem się „jako prefek wzorcowy, jako Białorusin – szkodliwy”. To była opinia szkolnego inspektora Gulbina, notorycznego bezbożnika.”

“Ks. Biskup Z. Łaziński przyznał moją niewinność, ponieważ widział, jak do mojej białoruskości przylepiała się młodzież oraz społeczeństwo, jednak dla świętego spokoju polecił się poddać oraz wysłał do dalekiej mazurskiej wsi /1926 rok/. Przez rok, jednak ponownie powrócił mnie do Białorusi, zdając mnie swobodne przez 6 miesięcy probostwo w Domaczewie, Brzeskiego dziekanatu, ubogie oraz dostatecznie trudne dla administrowania, skąd parafianie przegnali mego poprzednika.

W Domaczewie dużo pracował ks. Piotr Tatarynowicz przez 5 lat /1927 – 32/. Odnowił tam kościół / postawił 3 nowe ołtarze, plebanie, pobudował Katolicki Dom Ludowy. Pomagał wschodnim parafiom katolickim /Dzielatyczy na Nowogrudczyźnie/, wyszukał oraz posłał do Kolegium jezuickiego w Chełmie dobrego kandydata do ksiądza – Gmieniuka.


* * * *

Kolejnym miejscem pracy ojca Piotra był Stolin, rezydencja Księcia Radziwiłła. W tej miejscowości znajdowały się również 4 posterunki unickie: Grodno, Alpień, futorze Merlińskie i Kałki. Tu pozostawał o. Piotr w latach 1932 – 1939. O swojej pracy w Stolinie sam napisał następne:

„Trudna to była praca w tym terenie przygranicznym, będąc najczęściej azylem dla wszystkiego rodzaju bankrutów oraz oszustów. Parafia składała się z pokłóconego elementu nanośnego: wojska, policji, urzędników, nauczycielstwa oraz osadnictwa, którego miejski prawosławny i katolicki element poleski oraz ziemiański nie bardzo szanował. Powstrzymać jakiś złoty środek w takim konglomeracie, przeciągnąć linię Akcji Katolickiej oraz rozwoju unickiego zdawało się niemożliwym bez stracenia łaski jednej ze stron. Najgorszy gniew groził za pomóc Unii, która robiła polonizację bardziej trudną; nie pozostał bez śladu w moim życiu oraz pracy... Mimo tego, przez 6 lat potrafiłem, jednak, zjednoczyć ludzi dobrej woli do wiary katolickiej...”

Ostatnią parafię, Perlejewo, do której wezwał ks. Tatarynowicza jego Biskup, z powodu okoliczności wojennych nie mógł objąć.

Dla ks. Tatarynowicza jest chrakterystycznym ten fakt, że przez 20 lat jego pracy pasterskiej w diecezji Pińskiej, pozostawał wytrwałym ksiądzem oraz Białorusinem. Wśród mnóstwa zajęć zawsze miał czas, aby pisać oraz drukować swoje artykuły w różnych wileńskich czasopismach tych czasów, jak i w wydawanym przez jezuitów czasopiśmie „Do zjednoczenia”. Są wiadome jego książki: „Swięty Issydor chlebodawca”, Wilno, 1928; “Kupalle”, Wilno, 1930 i inne.
 

* * * *

Opuściwszy Polesie ks. Tatarynowicz wyjeżdża do Warszawy. Tu ściśle współpracuje z Białoruskim Komitetem /Szczors/, wykłada religię w białoruskiej szkole, odprawia nabożeństwa oraz wygłasza kazania dla Białorusinów w kościele św. Marcina przy ulicy Piwnej /pozwolenie i na to było dane przez tę samą Warszawską Kurię Katolicką od 19 listopada roku 1943, ą6243. Jako przykład stosunków pomiędzy polskim Rządem kościelnym oraz Białorusinami w stolicy Poslki zaproponuję ten dokument:

„Odpowiedzając na państwa list od 17 listopada roku bieżącego grzecznie powiadomiamy, że ze strony Archidiecezjalnej Władzy nie powstaje żadnych przeszkód, aby Szanowny Księżę Dobrodzieju odprawiał świętą Liturgię dla wierzących narodowości białoruskiej w kościele Ojców Bazylianów w Warszawie, zamiast kościołu św. Marcina, jak to było do dnia dzisiejszego. ”


Generalny Wikariusz Ks. A. Fajenski
Notariusz Ks. T. Kaulberg

 

Zachowała się również od czasów pracy ojca Tatarynowicza w Warszawie i papier gratulacyjny uczniów I-ej Białoruskiej szkoły, którzy w dniu jego imienin wygłaszają mu swoją wdzięczność i pozdrowienia. Na pierwszej stronie papieru znajduje się namalowany bukiet czerwonych róż. Mianowicie do tego samego papieru jest dołączona również podwójna biało-czerwono-biała kokarda. Na dole, przez całą stronę wielkimi zielonymi literami mieści się nadpis: Gratulujemy z imieninami. W idejowym nastroju uczniów tej szkoły nie mamy żadnej wątpliwości. O tym świadczy również chociażby następne słowa, napisane na drugiej stronie papieru gratulacyjnego:

„Niech pan żyje nam długo, długo i pracuje na łanie naszego Białoruskiego moralno-chrześcijańskiego odrodzenia i na chwałę Naszej kochanej Matki-Białorusi”. Tam że jest data: 29.VI.1994r.

W roku 1944 przed wybuchiem powstania Warszawskiego większość Białorusinów wyjechała ze stolicy, a razem z imi i ks. Tatarynowicz. Odwiedził Wilnię, był na 2-im Kogresie w Mińsku oraz przedmawiał na nim. W lutym 1945 roku już się znajduje w Rottenburgu, później w Bresławie, w Wurcach i gdzieś pod koniec tego ż roku dostał się do Rzymu, o czym już wspominaliśmy.
 

* * * *


Prałat P. Tatarynwicz w Rzymie /1945 – 1978/.


 

Przyjechał do Rzymu mając już 50 lat życia poza sobą, z których wiele zostało poświęcone prace pasterskiej, oraz niemało popracowawszy w cywilnych i kulturalnych dziedzinach dla swego narodu.

W Rzymie o. Piotr zatrzymał się w domu Ojców Marianów i tu w krótkim terminie znalazł sprzyjającego mu opiekuna w postaci Piotra Buczysa, tychczasowego generała Marianów. Według jego rekomendacji w listopadzie 1945 roku został zaliczony do Instytutu Papieskiego Nauk Wschodnich. Ukończył go w roku 1949, ze stopniem naukowym doktora habilitowanego, obroniwszy tezę o św. Cyryle Turowskim.Piotr Tatarynowicz, 1963

We wrześniu 1950 roku wychodzi pierwszy numer “Znicza” w Rzymie, i w tym samym roku świat mógł usłyszeć białoruski głos przez watykańskie radio. Inicjatorem obedwuch ważnych w białoruskim żuciu wydarzeń był ks. Doktor Piotr Tatarynowicz.

W pierwszym numerze „Znicza”, wrzesień 1950 roku, jego redaktor i wydawca podał taką emocjonalą przedmowę:
 

„Bracia Białorusini!

Wasz język się doczekał najwyższego uznania! Możecie korzystać z niego w każdy piątek o godzinie 18.30, odbierając audycje Watykańskie na falach krótkich...”
 

Na początku te audycje radiowe odbywały się tylko raz w tydzień, a kiedy o. Piotr przekazywał swoje ulubione dziecko w roku 1970 Archimandrytowi L. Goroszkowi, język białoruski można było usłyszeć pięciokrotnie na tydzień. Pomocnikiem nie do zastąpienia w czytaniu na radiu skryptów był i jest do dnia dzisiejszego (podane w 1978 roku – komentator AA.) o. Kastuś Maskalik.

Wszyscy pomagaliśmy czas od czasy ojcowi Piotrowi, lecz to było nie na stale oraz niedostatecznie. Dlatego cały ciężar odpowiedzialnej pracy trzymał na swoich ramionach ich pioner.

Około pracy na watykańskim radio trwała duża praca wydawnicza. Najpierw się zapalił “Znicz”, który w podtytule się zameldował jako “białoruskie religijne czasopismo odrodzeniowe”. Kiedyś białoruskie uniaci, począwszy od Paciego, drukowali w Rzymie swoje małe mówienia, lecz nigdy jeszcze Białorusini nie mieli w Wiecznym Mieście swojego własnego i trwałego czasopisma! Jego celem było zadowolić duchowne potrzeby Białorusinów, a w pierwszą kolej Białorusinów katolików obrzędu łacińskiego.

„Znicz” – jest niezwykłym zjawiskiem w historii białoruskiego słowa drukowanego. I to nie tylko z powodu miejsca swego pojawienia się, lecz i dzięki długich lat swego istnienia /1950-1975/, a także z powodu innych okoliczności. Przez około 25 lat redaktor i wydawca większości arykułów w jednej postaci, był również i malarzem i kolporterem! Kto nie pamięta księdza Piotra zchilonego nad niewielką maszyną do pisania, nerwowo-zamyślonego, piszącego artykuły dla „Znicza”, czyli robiącego kolejny rogram radiowy?! Kiedy go zapytano, gdzie wciąż się znajduje redakcja „Znicza”, pokazywał na własne biurko oraz odpowiadał z uśmieszkiem: Tu! Tu! Wszystko jest tu – i redaktorstwo i wydawnictwo, do drukarni trzeba tylko jeździć... Włosi robią wiele błędów drukarskich!...”

Czterokrotnie o. P. Tatarynowicz zmieniał adres swego pomieszkania w Rzymie, a do tego musiał przenosić i redakcję wydawnictwa. W całości świat zobaczyło 120 numerów „Znicza”.

“Znicz” wyróżniał się pięknym kształtem zewnętrznym, z różnymi winietkami, obrazkami, zdjęciami. Wszystko w zachodnim guście, można byłoby powiedzieć XIX stulecia. Wielokrotnie był krytykowany z powodu dużych artykułów, z powodu języka. Nie wielu miał autorów, ponieważ się bali wysyłać swoje artykuły. Redaktor zmieniał nie tylko język!..
 

 

* * * *

 

Oprócz “Znicza” ks. Piotr Tatarynowicz był wydawcą książki do nabożeństw „Głos duszy” /Rzym, 1956 r./; Świętego Testamentu i Czynów Apostelskich /Rzym, 1954 r./;Piotr Tatarynowicz, 1961 H. Sienkiewicza „Quo Vadis” /Rzym, 1956 r./; Listów św. Apostołów /Rzym, 1974 r./; Psalmów Męczeńskich /Rzym, 1964 r./ w wierszowanym przełożeniu o. J. Hermanowicza; Przykładnej /pierwszej/ Mszy Świętej – Liturgii /Rzym, 1965, 66 rr./. Jest również autorem niektórych artykułów w języku włoskim: La Santissima Vergine Immacolata é l'ispiratrice dell' unitá Cristiana in Biancorutenia, Academia Mariana Internationalis, Romae, 1957, pp.247-249. – La crocefissione della fede e dell'anima Cristiana Biancorutena, Palestra del Clero, fasc. n.18, Settembre 1954.

Praca oraz oddanie ks. Dr. P. Tatarynowicza nie mogły pozostawać niezauważone przez najwyższe Osoby tego ż Rzymu, gdzie dzięki Woli Boskiej się znajduje centrum Chrześcijaństwa. 26 maja 1961 roku została mu nadana godność Prałata Jego Świętości. Godność ta jest bardzo wysoką, i jest tylko poczesną oraz wypowiada się w sposób liturgiczny. W krótkim terminie jednak Prałat Piotr Tatarynowicz został mianowany Kolegą Najwyższej Rady dla Emigracji. Powiadomił o tym biskupów B. Słońskiego i Cz. Sipowicza od imienia Kongregacji Konsystorialnej kardynał Konfalonierzy w dniu 12 czerwca 1961 roku. Prałat Tatarynowicz był w składzie Rady około wszystkich innych narodowości, a jego obowiązkiem była opieka nad Białorusinami katolikami łacińskiego obrzędu, mieszkających na całym świecie.
Znaczna korespondencja prałata ze swoimi współrodakami jest dowodem, że przed i po swoim mianowaniu robił, co mógł i w takim stopniu, aby sprawdzić ten ważny tytuł, oraz aby naprawdę pomóc naszym bratom. Dla prawdy historycznej świadczę jako autor obecnego artykułu oraz jako kolega prałata, że stanowiłem się do jego prac oraz mianowań z wielką poszaną oraz pomagałem czym tylko mogłem. Ten fakt, że wyprzedziłem go w tytule – nie było moją zasługą, natomiast łaski Boskiej i stolicy Apostelskiej.

 

* * * *

 

Patrząc na to, co Prałat Tatarynowicz robił oraz zrobił, trzeba podziękować Bogu, jaki podarował nam tak wibitnego ksiądza, działacza. Nie zapomnijmy, że przyjechał do Rzymu chory z odkrytymi ranami w piersi!

Drogi Piotr, dozwol raz jeszcze spójrzeć na ciebie. Widzę poważnego przystojnego ksiądza. Wysokiego, z młodu czarne gęste brwi podobne dwom łekom nad oczami, również czarne włosy na niewielkiej foremnej głowie. W końcu życia był biały, a ta bielizna rozkidanych włosów nadawała mu jakiegoś romantycznego lotu.

W otoczeniu koleżeńskim był wiesoły, gościnny, znał wiele dowcipów oraz umiał ich opowiadać. Nigdy nie żałował jedzenia oraz napojów dla gości. Miał złotego kanarka, który wylatał z klatki, usadzał się mu na ramie, kiedy ten pisał...

Korzystając z jego słów skończymy kolejnymi wierszami: prałat Piotr Tatarynowicz był ksiądzem wzorcowym, wiary płomiennej, pełny miłości do Boga oraz bratów-Białorusinów.
 

In paradisum deducant te Angeli!

Requiem aeternam dona ei Domine!

 

***

Zmarł o. P. Tatarynowicz w niedzielę wieczorem 3 września. Pochowanie się odbyło 7 września. Niestety, ani jego siostra Michalina, ani ja nie potrafiliśmy dostać się do pochowania. Św. Liturgię (według obrzędu łacińskiego) w kaplicy zakonników, gdzie ostatnio mieszkał Prałat, odprawiał o. Dr. Tamuszański, obecny kierownik białoruskiej sekcji radia Watykana. Na liturgii byli obecnymi Biskupowie J.D. Marusin, Apost. Wizytatar dla Ukraińców w Europie; J.D. Cristea, Apost. Wizytatar Dla Rumunów, inni księże, zakonnicy oraz świeccy ludzie. Pochowany na rzymskim cmentarzu: Montebello, via Flaminia, Campo 90. Ten cmentarz oglądałem razem z siostrą prałata Michaliną. Dostojny i piękny. Archiwum i książki Prałata Tatarynowicza zostały przekazane przez jego siostrę do Białoruskiej biblioteki i Muzeum w Londynie.

Biskup Czesław Sipowicz.

1978 r.

 

Materiał o ksiądze Piotrze Tatarynowiczu – jest kopią artykułu napisanego na maszynie przez Biskupa Cz. Sipowicza dla czasopisma „Szlachiem Boskim” w roku 1978. Napisane w abecadle rosyjskim

Dodatek – ostatni ustęp o śmierci i pochowaniu ks. Tatarynowicza – odcinek z listu Cz. Sipowicza do Dr. S. Stańkiewicza (9.Ő.1978.). Napisany literami łacińskimi, transliteracja – Aleś Awdziejuk.

Obedwa materiały są zachowywane w archiwum Białoruskiej Biblioteki i Muzeum imienia F. Skoryny w Londynie.

Opracowanie techniczne i przygotowanie tekstów, a również wszystko wykursywione – Aleś Awdziejuk.

Tłumaczenie z języka rosyjskiego – Wiktor Dacyk.

(ń) Aleksander Awdziejuk.  

 

 

Podczas wykorzystania obiwiązkowo podawajcie autora oraz tę stronę internetową. Wykorzystanie w innych celach pozwala się tylko oraz wyłącznie ze zgody autora.

 

 

 

Do głównej

 

Rambler's Top100 Рейтинг@Mail.ru Каталог TUT.BY Rating All.BY

W razie wykorzystania materiałów tej strony internetowej, obowiązkowo ma być zsyłka do niej

Opracowanie  oraz dyzajn strony internetowej:   © Prokopiuk I. (2006-2010)

www.domachevo.com